|
Powstanie
Zamojskie 1942 -1944
Wojda
30 grudnia 1942 r. Wobec
rozpoczętych wysiedleń ludności polskiej i nasilenia represji, Komendant Główny
BCh Franciszek Kamiński w trzeciej dekadzie grudnia 1942 r. rozkazał
komendantom obwodów tomaszowskiego i zamojskiego utworzyć oddział w sile jednej
kompanii. Na polecenie komendanta obwodu tomaszowskiego, 26 XII w okolicach
Dzierążni miała miejsce koncentracja żołnierzy BCh. Zorganizowano dwa plutony
złożone z 96 ludzi pochodzących ze wsi, które zostały wysiedlone. Dowództwo nad
plutonami objęli: plut. Józef Danilewicz ps. „Kłoda" i plut. Aleksander Mysłakowski
ps. „Jutrzenka". Niemal jawne organizowanie oddziałów partyzanckich miało
na celu pokazanie ludności polskiej, że wśród ludu również istnieją siły zdolne
walczyć w jej obronie. Oba plutony natychmiast udały się w lasy kosobudzkie. 27 grudnia dotarły do miejsca koncentracji w
Wojdzie. Przybył tu również trzeci pluton z obwodu zamojskiego, w sile 34 ludzi
pod dowództwem plut. Henryka Dereweckiego ps. „Sęp". Nad utworzoną w ten
sposób I Kompanią Kadrową BCh objął dowództwo por. Jerzy Miller ps. „Vis",
przysłany przez Komendę Główną BCh z Warszawy. Jerzy
Miller, ps. „Vis" lub „Filip" - cichociemny, przeszkolony w Anglii
został przerzucony do Polski jako oficer ds. dywersji w KG BCh. Po zorganizowaniu
powstania zamojskiego wrócił do Warszawy. Zginął we wrześniu 1943 w akcji na
restaurację niemiecką. Nocą
28 XII 1942 r. w lasach pod Bliżowem do I Kompanii Kadrowej BCh dołączył
37-osobowy radziecki oddział płk. Wasyla Wołodina, składający się ze zbiegów z
obozów jenieckich. Tak duże zgrupowanie partyzantów nie mogło ujść uwadze
Niemców. Rozpoczęła się koncentracja ich sił pod dowództwem kpt. Biskady'ego.
Wiadomości o przygotowaniach hitlerowców dotarły do dowództwa zgrupowania.
Partyzanci, waląc stare drzewa, kładli przeszkody na drogach wiodących do
Wojdy. W okolicy czuwały patrole. Do
bitwy doszło 30 grudnia, na trzeci dzień
po utworzeniu I Kompanii Kadrowej BCh. O świcie Niemcy rozpoczęli atak od
strony Kosobud, Adamowa i Szewni Dolnej. Kilkanaście godzin trwał zacięty bój.
Kilka razy partyzanci odpierali silne ataki hitlerowców zadając im dotkliwe
straty. Brawurowo walczył cekaemista Paweł Dawidenko na skraju lasu od strony
Kosobud przepłacając to życiem. Wieczorem I Kompania Kadrowa BCH wycofała się w
lasy zwierzynieckie nie dając się zniszczyć. Podzielona na małe grupki nocą
powróciła w okolice Dzierążni. Niemcy po wkroczeniu wieczorem do Wojdy spalili
zabudowania i rozstrzelali 11 mieszkańców. W czasie tej bitwy Niemcy stracili
20 zabitych i 30 rannych żandarmów. Zginęło 6 partyzantów BCh i 2 radzieckich,
kilku zostało rannych. Dla hitlerowców to była pierwsza taka bitwa z leśnymi oddziałami partyzanckimi, nie znali jeszcze wtedy taktyki walki partyzanckiej, nie zdołali zamknąć w okrążeniu oddziału, w kotle. Partyzanci pod odsłoną nocy wycofali się w kierunku zachodnim i po prostu rozpłynęli się w nocy i gęstwinie roztoczańskich lasów. Hitlerowcy w pościgu doszli do Zwierzyńca i nie spotkali po drodze żadnego partyzanta. Bitwa pod Wojdą była początkiem powstania zamojskiego, w którym aż do wyzwolenia walczyło ponad 22 tys. żołnierzy. Ta bitwa miała szczególne
znaczenie polityczno-moralne dla ludności Zamojszczyzny. Wykazała bowiem
zarówno możliwość jak i skuteczność podejmowania walki zbrojnej z okupantem,
mobilizowała do zbrojnego oporu. |